Czy Sobór Watykański pozwolił pląsać na Mszy?

Facebook Katolickie memy

Sacrobiznes przeżywa pełen rozkwit, o którym zapewne nie śniło się nawet Marcinowi Lutrowi. Tu rekolekcje, tam spotkania “charyzmatyczne”, tu “młodzieżowa Msza”… Ale czy na pewno ze wszystkim jest tak, jak być powinno?

Na sam początek chcę zastrzec, że nie jestem jakimśtam przedsoborowcem, który w papieżu widzi heretyka, nie uznaje “normalnej” Mszy świętej, etc. Widzę jednak pewne zagrożenia i – co bardziej mnie martwi – banalne, niemerytoryczne usprawiedliwianie tego wszystkiego prostym hasłem: “Duchem Soboru”…

Zdjęcie ograniczeń?

Panuje pewien mit, jakoby SVII “zdjął ograniczenia” i było to dobre. Bo teraz “należy” odprawiać Msze święte po polsku, przodem do ludzi, być radosnym, etc.

Po pierwsze, sobór nie nakazał, lecz jedynie zezwolił na odprawianie Mszy świętej w taki sposób, w jaki ona powszechnie jest odprawiana. To nie żaden “nakaz”, lecz wyłącznie zezwolenie. “Standardowe ustawienia” Liturgii wciąż są w języku łacińskim i przodem do Boga, nie ludzi. Wiele osób o tym nie wie. Niektórzy sądzą, że jeżeli Msza jest w języku łacińskim i tyłem do ludzi, to już musi być to obrządek trydencki (taką wtopę zaliczył m.in. jezuicki portal deon ukazując jedną z aberracji, gdzie na Wielkanoc figura Chrystusa “wyskoczyła” zza zasłony).

Druga kwestia, to wszystkie te udziwnienia i aberracje, o których słyszymy coraz częściej: A to na Mszy wychodzi facet w stroju różowego dinozaura, a to Najświętszy Sakrament jest wprowadzany do kościoła za pomocą drona, a to znowu ludzie pląsają na Mszy i biją brawo.

Zupełnie, jakby ludzie zapomnieli, że Msza święta to Golgota, a nie impreza u Janusza spod trójki.

Terror modernizmu

Co, jeśli zwrócisz uwagę, że ktoś łamie zasady i właściwie umniejsza przez to znaczenie Mszy? Staje się “faryzeuszem”. Osobą “bez miłości w serduszku” (bo to ona przecież jest najważniejsza).

Zasady? Ojtam ojtam… przecież chrześcijanie powinni być radośni. Oczywiście podobnego argumentu nikt nie będzie miał odwagi zarzucić na pogrzebie. Ale “radość” (często mylona z wesołkowatością i bezmyślnością) stała się nową doktryną w Kościele wśród ogromnej liczby wiernych.

Obiektywizm i zasady są odrzucone. Liczy się opinia większości, nastrój i atrakcyjność. A ja chciałbym móc pójść na “normalną” Mszę świętą i mam coraz większy problem, by taką znaleźć. Żeby nie było machania kijkami, skoków, gitar, bębenków i innych rzeczy, których Liturgia zakazuje.

Adam Żółczyński

Tekst ukazał się w piątym numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2018). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.gazetarycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.

Rycerstwo

Zespół portalu GazetaRycerstwo.pl. Pierwotnie ukazywaliśmy się co pół roku jako bezpłatny studencki magazyn online. Chcemy tworzyć treści dla ambitnej młodzieży, który odróżnia się od innych tym, że przekaz skupia się na pozytywach i konstruktywnych myślach, nie zaś na szczuciu, agresywnej krytyce oraz negatywach