Delenda est Carthago

Wikimedia Commons
Wikimedia Commons

Burzenie zdobytego miasta trwało 17 dni. Oblężenie trwało ponad trzy lata. W jego wyniku zginęło 220 tys. ludzi. Nieliczni, którzy uszli spod miecza, zostali sprzedani do niewoli. Zwycięzcy, upewniwszy się że kamień nie pozostał na kamieniu, zasypali ziemię solą. Delenda est Carthago – wykonali swe surowe postanowienie.

Nienawiść Rzymian do Kartagińczyków, która znalazła ujście w 149 r. przed Chrystusem po zdobyciu przez nich Kartaginy, można łatwo wytłumaczyć szeregiem wojen, które toczyły się między ich państwami od ponad stu lat. Mimo, że od pokonania krwiożerczego Hannibala minęło już pół wieku, w sercach Rzymian wciąż żywa mogła być pamięć o śniadych wojownikach, mających za sobą śmiertelną przeprawę przez Alpy, wycinających w pień kolejne rzymskie armie, zbliżających się szybkim krokiem do Wiecznego Miasta. Czy jednak był to jedyny powód, dla którego Rzymianie zdecydowali się wymazać z mapy świata słabą i uzależnioną od siebie Kartaginę, która dopiero co skończyła im spłacać ogromną kontrybucję sprzed 50 lat?

Mieszkańcy Kartaginy, w porównaniu do Rzymian, byli ludźmi bardziej cywilizowanymi w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Ich państwo powstało o wiele wcześniej niż Rzym, bo już w 814 r. przed Chrystusem. Zostało założone przez Fenicjan – lud handlarzy i kupców z Tyru i Sydonu. Fenicjanie byli ludem praktycznym, pragmatycznym, zaradnym i ceniącym sobie przede wszystkim zysk. Nie bez przyczyny to właśnie oni w pewnym okresie zdominowali handel na Morzu Śródziemnym. Kartagina była zaś ważnym ośrodkiem politycznym i, jeśli można użyć tego słowa, „biznesowym”. Przez starożytnych była nazywana Nowym Miastem, co może budzić skojarzenia z inną znaną nam kolonią, która wyrosła na nieformalną stolicę światowego imperium – Nowy Jork. Niestety, nie było to jedyne podobieństwo z czasami współczesnymi.

 Na ołtarzu Baala

Aby zapewnić sobie powodzenie, Kartagińczycy zanosili modły do jednego z najkrwawszych bogów, jakiego znała ludzkość – Molocha. Prawdopodobnie był to ten sam bóg, który znany jest z kart Biblii jako Baal. W 1921 r. dokonano przerażającego odkrycia archeologicznego – w miejscu, gdzie znajdowała się Kartagina, przy świątyniach znaleziono nadpalone kości tysięcy noworodków. Takiej ofiary żądał Moloch. Taka była cena za ziemskie powodzenie. I taka, zdaniem brytyjskiego pisarza Gilberta Keitha Chestertona, była motywacja Rzymian – zdawali sobie sprawę, do jakiego okrucieństwa są zdolni ich sąsiedzi z przeciwległego brzegu Morza Śródziemnego, do jakiego wynaturzenia doszli. Mając to na uwadze, można zrozumieć, a nawet usprawiedliwić ich determinację, aby zetrzeć ten lud z powierzchni ziemi. A gdzie podobieństwo do czasów współczesnych?

Choć na sztandarach współczesnych „cywilizowanych” państw często widnieją wzniosłe hasła nawiązujące do praw człowieka, prawda jest bolesna – na ołtarzu wygody, przyjemności, pieniędzy, czyli ziemskiego powodzenia, złożyliśmy w ofierze Molochowi o wiele więcej dzieci niż Kartagińczycy przez 300 lat trwania krwiożerczych obrzędów. W samych tylko Stanach Zjednoczonych, od zalegalizowania aborcji w 1973 r., zabito blisko 60 milionów nienarodzonych! My Polacy mamy niestety udział w tym strasznym bilansie. My, którzy szczycimy się swoim przywiązaniem do wiary, którzy daliśmy światu wielkiego Jana Pawła II, którzy potrafiliśmy przetrwać 123 lata zaborów, którzy potrafiliśmy się odrodzić, choć byliśmy skazani na eksterminację przez naród niemiecki, sami eksterminowaliśmy 6 milionów własnych dzieci w latach 1955 – 2007. Czy to oznacza, że nasze miasta należy spalić i zasypać solą, a nas samych sprzedać w niewolę?

 Gdzie twój skarb?

Walka między Kartaginą a Rzymem odbywa się w sercu każdego mężczyzny. Życie naszych dzieci jest w naszych rękach. Jeśli pozwolimy, żeby wygoda, przyjemność, pieniądze czy cokolwiek innego było dla nas ważniejsze niż miłość, to właśnie to nas czeka – zagłada z powodu czynów, których się dopuściliśmy. Jeśli natomiast będziemy potrafili wziąć odpowiedzialność, wyrzec się chwilowej korzyści dla niewiędnących owoców, czeka na nas zwycięstwo równie piękne, jak to, które odniósł szlachetny Scypion. Ale musimy podjąć w sercach mocne postanowienie i być mu wiernymi aż do końca, tak jak Rzymianie. Nie możemy pójść na żaden „kompromis” ze złem.

Delenda est Carthago!

Eugeniusz Romer

Tekst ukazał się w drugim numerze czasopisma „Rycerstwo” (listopad 2016). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.

Rycerstwo

Zespół portalu GazetaRycerstwo.pl. Pierwotnie ukazywaliśmy się co pół roku jako bezpłatny studencki magazyn online. Chcemy tworzyć treści dla ambitnej młodzieży, który odróżnia się od innych tym, że przekaz skupia się na pozytywach i konstruktywnych myślach, nie zaś na szczuciu, agresywnej krytyce oraz negatywach