Lobby aborcyjne a proliferzy, czyli przypadek Normy McCorvey

Lorie Shaull, CC BY-SA 2.0, Wikimedia Commons

Wybór. To chyba najczęściej powtarzane dziś słowo. Kiedyś wybierano pomiędzy poświęceniem życia dla ojczyzny, a biernością lub zdradą. Dziś, niestety, coraz częściej możemy usłyszeć inne hasło. Hasło, które przyczyniło się do zagłuszenia wyrzutów sumień wielu kobiet i mężczyzn. Tą straszną sentencją jest frazes „aborcja to wybór”.

Historia a teraźniejszość

Dzisiejsze liberalno-lewicowe media lubują się wręcz w określaniu aborcji jako wyjścia z trudnej sytuacji, jaką jest niechciana, nieplanowana ciąża. Mówi się o wyborze do realizowania swoich planów, a dziecko traktuje się jak niepotrzebny przedmiot, na który przyjdzie czas. Kiedy się jednak to wszystko zaczęło na globalną skalę?

Na świecie powszechnie wiadomo, że w zabijaniu dzieci narodzonych prym wiodły dwa państwa – Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i niemiecka III Rzesza. Niestety, po II wojnie światowej chore, marksistowskie myślenie zaczęło przenikać do zachodnich uniwersytetów i organizacji pozarządowych. Lawina ruszyła jednak z pełną mocą dopiero w Stanach Zjednoczonych.

Rzeź niewiniątek

Norma McCorvey vel Jane Roe była w latach siedemdziesiątych jedną z aktywistek na rzecz tzw. ruchu aborcyjnego. Dzięki sprawie Roe v. Wade amerykański Sąd Najwyższy zdepenalizował zabijanie dzieci przez cały okres ciąży. Uznał również każdy przepis zakazujący aborcji za naruszenie prawa do ochrony prywatności, które jest gwarantowane konstytucją. Od tego czasu w USA rozpoczęła się rzeź niewiniątek, która trwa po dziś dzień. Zmieniający się władzą republikanie i demokraci co chwilę odbierają fundusze federalne na ten cel, albo przyznają je organizacjom proaborcyjnym.

Teraz w Stanach i na Zachodzie Europy, w tym w Polsce powstają organizacje prolife. Nawet Norma McCorvey zmieniła swoje nastawienie do kwestii zabijania dzieci nienarodzonych. Kilka lat temu, gdy o nominację na stanowisko w Sądzie Najwyższym USA starała się lewicowa prawnik Sonia Sotomayor, McCorvey energicznie protestowała przeciwko jej kandydaturze. Publicznie przy tym krzyczała, że popieranie aborcji przez panią prawnik jest złe. Za ten czyn policja aresztowała i wyprowadziła z sali McCorvey.

Zło, które trudno zatrzymać

Świat staje na głowie. To, co kiedyś zalegalizował i wspierał niemiecki nazistowski rząd w Berlinie dla przedstawicieli „podludzi” dziś staje się dostępne dla wszystkich narodowości. Amerykański przypadek pokazuje bardzo dobitnie, że zło, które raz zostało uznane za „normę” bardzo trudno jest później zatrzymać. Niestety, nie wiadomo kiedy w Stanach Zjednoczonych sprawa zabijania nienarodzonych dzieci zostanie rozstrzygnięta na korzyść proliferów. „Wygoda” i „wolność” od konsekwencji własnych, często nieodpowiedzialnych czynów, to główna perspektywa oferowana właśnie przez aborcję. Na szczęście są jeszcze na tym świecie ludzie, którzy starają się zatrzymać tę falę nieszczęść. Tylko czy jednak milcząc wobec tego, co się dzieje teraz, nawet w Polsce, nie dajemy przyzwolenia na krzywdzenie najbardziej bezbronnych?

Magdalena Siemienas

Tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.