Mężczyzna – obrońca życia

Doba tzw. kryzysu męskości zbiegła się z jeszcze niebezpieczniejszą dobą cywilizacji śmierci i obie zbierają wielkie żniwo, a także mają znaczny wpływ na to, jak obecnie kształtuje się nasza rzeczywistość. Według oficjalnych danych, które podaje WHO, rocznie w wyniku aborcji ginie ok. 56 milionów nienarodzonych dzieci, a każde z nich miało swego ojca.

Pixabay
Pixabay

Dojrzały człowiek zawsze podejmuje odpowiedzialność za własne postępowanie, nawet te najgorsze. Odpowiedzialność za życie przez wieki szczególnie ciążyła na mężczyznach, którzy mieli ją realizować, przede wszystkim troszcząc się o materialny, ale także duchowy byt rodziny.

Gdy kobieta dbała o podstawowe wychowanie i potrzeby dzieci oraz o relacje pomiędzy członkami rodziny, tworząc wokół siebie domowe ognisko, mężczyzna pracował i zabezpieczał los zarówno swych najbliższych, jak również w wypadku wojny także współrodaków. I choć pozornie był skupiony na zewnątrz, również wewnątrz domu stanowił on ważny filar. Z siły jego rąk i umysłu korzystali wszyscy domownicy. W ten sposób na miarę swoich możliwości mężczyzna stawał się opiekunem życia, który dostarczał familii to, co było potrzebne do przeżycia i właściwego rozwoju.

Z czasem jednak ta rola zaczęła ulegać powolnej zmianie, w wyniku przemian ustrojowych i gospodarczych. Coraz częściej kobieta, ale także i dzieci, zmuszeni byli do podejmowania pracy zarobkowej, potem działo się to już na zasadzie pewnej dobrowolności. W ten sposób mężczyzna równocześnie stopniowo tracił istotną rolę w życiu rodzinnym.

Konsekwencje dzisiaj

Dziś samotna matka ma spore szanse na wychowanie i zapewnienie dobrego losu swoim dzieciom, a sama kobieta ma możliwość zupełnej niezależności od mężczyzny. Współczesny mężczyzna spostrzegłszy, że nie musi już dbać ani o kobietę, ani o potomstwo, zaczął troszczyć się bardziej o swoją wygodę.

Wiele osób rezygnuje dziś z małżeństwa tylko dlatego, że jest ono coraz bardziej sprzeczne z ich nawykami i przyzwyczajeniami. Dodatkowo to właśnie praca dla wielu stała się wartością najwyższą, która przewyższyła Boga czy rodzinę. Trudno, więc dziwić się temu, że dziś coraz więcej mężczyzn, ale także i kobiet, spędza większość czasu w pracy oraz konsumując zarobione pieniądze.

Znaczna część aktywności młodych ludzi obraca się teraz wokół Internetu i zatrważający jest także fakt, że aktualnie potrzebę bliskości człowieka zaspokaja społeczność internetowa wraz z wszechobecną pornografią.

Bądź wojownikiem i walcz

Atmosfera współczesności bardzo mocno opiera się na kontestowaniu odpowiedzialności za cokolwiek. Liczy się dziś jedynie własne szczęście i wolność. Odpowiedzialność zaś ogranicza naszą wolność w robieniu tego wszystkiego, na co aktualnie mamy ochotę. Należy się jej więc sprzeciwiać w każdy możliwy sposób.

Można powiedzieć, że sam tylko obowiązek zapewnienia bytu rodzinie utrzymywał mężczyznę przy niej. Jednak nie można skończyć tego twierdzenia w tym miejscu. Obowiązek ten wypływał bowiem i z nacisku społecznego, które widziało w rodzinie swoje dobro, i z osobistej miłości mężczyzny do swej kobiety oraz potomstwa. Miłość zaś łączy się z ściśle z odpowiedzialnością. Mężczyzna widzący delikatność kobiety i kruchość dziecięcego życia, stając w obronie słabszych i bezbronnych, stawał do swej pracy, by w ten sposób zabezpieczyć ich los.

Trudno jednak powiedzieć, że dobra sytuacja ekonomiczna jest gwarantem stabilności w rodzinie, a co z tego bezpośrednio wynika, zapewnienia bezpieczeństwa poczętemu życiu. Dziś mamy sytuację inną od tej sprzed kilku wieków – pomimo sprzyjającej sytuacji gospodarczej, utrzymuje się niesłużące nowemu życiu środowisko.

Tak jak kiedyś mężczyzna był opiekunem życia, tak teraz musi być jego obrońcą. Nie wymaga się już od niego tylko pracy dla rodziny, ale aktywności w wielu sferach życia. Wszędzie tam, gdzie wzmagają się siły będące przeciw życiu, musi być obecny mężczyzna. Zagrożenie czyhające już od pierwszych chwil poczęcia, jakim jest aborcja, powinno stać się ważnym punktem zapalanym w głowie każdego odpowiedzialnego faceta.

Walka o życie nie jest jedynie batalią systemową, nie toczy się ona tylko przeciwko fatalnemu prawu i różnym agresywnym ruchom oraz organizacjom proaborcyjnym. To bitwa, która odbywa się na polu duchowym. Wiele dzieci spędza się nie tyle z powodów ekonomicznych, ale z powodu chociażby niechcianej ciąży. Na brak chęci do podjęcia się macierzyństwa i ojcostwa w młodych ludziach, wpływa obecnie bardziej sfera moralna i uczuciowa.

Róbta, co chceta

Mężczyzna – przyzwyczajony do życia wygodnego, pozbawionego obowiązków i poświęceń oraz coraz bardziej otumaniony pornograficzną wizją seksu – który jest niezdolny do okazywania zdrowej czułości i ciepła kobiecie, nie potrafi zapewnić jej tych podstawowych warunków, których ona potrzebuje, by zdecydować się na ciążę i posiadanie dziecka. Ponadto ile razy już słyszeliśmy o sytuacjach, w których kobieta przez samego mężczyznę – ojca dziecka – była zmuszana do dokonania aborcji?

Co przerażające, społeczeństwo także czyni dziecko przedmiotem i własnością matki, tak jakby tylko ona miała swój istotny udział w akcie poczęcia się dziecka. W mediach również kreuje się obraz skomplikowanego rodzicielstwa, podając ludziom nadmiar niepotrzebnych informacji  oraz pytań. Przez nie ludzie postrzegają posiadanie potomstwa jako rzecz przerastającą ich siły.

pixabay
pixabay

Mężczyzna widząc to, nawet w razie poczęcia się dziecka, czuje moralne przyzwolenie na to, by w tej sytuacji pozostawić kobietę samą sobie lub właśnie zmusić ją do aborcji, by pozbyć się zbędnego dla niego balastu. Antykoncepcja daje poczucie, że współżycia nie krępuje już jakakolwiek wstrzemięźliwość, która dotychczas nie dawała możliwości poczęcia się życiu w sposób naturalny. Oderwanie seksualności od płodności jest inną kwestią społeczną i duchową, która ma zdecydowany wpływ na ogromną liczbę aborcji. Seks, który ma być tylko przyjemnością bez zobowiązań, czyli bez ryzyka zajścia w ciążę, zaskakuje niechcianą ciążą młodych, którzy nie dochowują przedmałżeńskiej czystości. Współżycie seksualne stało się powszechnie dozwolone i straciło swoją wyłączność, jaka wiązała się z małżeństwem.

To, co dawniej było naturalne, przestało dziś takie, być. Osobista przyjemność jest ważniejsza od dobra jakim jest ludzkie życie. To zaś powoduje, że upadają takie podstawowe instytucje, jakimi są: rodzina i małżeństwo, czy –  zdawać by się mogło – najtrwalsze zasady moralne. Zdominowani uciechą przerażamy się wszystkim tym, co wiąże się z troską o dorastające życie. Problemy, które przynosi dobrze płatna praca, są lżejsze i łatwiejsze do rozwiązania, niż te, które przyniosłoby dziecko ze szkoły czy kłótnia ze współmałżonkiem.

Przyjemność nie może być celem, lecz efektem

Mężczyzna jako wojownik nie może stawiać przyjemności ponad cokolwiek. Przyjemność powinna być wynikiem jakiegoś działania, nie zaś jego celem. Podjęcie ojcostwa przez młodego mężczyznę z pewnością wiąże się dla niego z ogromnym wyzwaniem – to przecież trud wychowania i utrzymania, trud bycia przy małżonce oraz obrony życia i własnej decyzji, ale i z radością płynącą z przyjęcia na świat nowego istnienia możliwość dbania o kogoś bezbronnego czy widzenia realnego owocu swej miłości małżeńskiej.

Tutaj jednak potrzeba tej zmiany w naszej współczesnej mentalności, która nastawiona jest jedynie na dostrzeganie rozkoszy, nie zaś swoich obowiązków wobec samego siebie i innych. Pomiędzy jednym, a drugim trzeba dziś umieć zachować złoty środek, który zna roztropny mężczyzna.

Gotowość do przyjęcia życia likwiduje nawet najdrobniejszą myśl o zamordowaniu niemowlęcia. To nowe życie powinniśmy chronić nie tylko od momentu samego poczęcia, ale także już przed nim. Trzeba pokazać mężczyznom, że skoro nie mogą być już filarem ekonomicznym rodziny i w ten sposób spełniać swej roli ojca, to mogą być filarem, który będzie budował wokół rodziny atmosferę miłości i odpowiedzialności.

Oznacza to jednak rezygnację z przypadkowego seksu. Będzie więc więcej sytuacji wymagających samozaparcia, wyjścia poza własną sferę komfortu, jasne deklarowanie swoich poglądów. Wszystko to, choć trudne, ma swoją zaletę – wzbudza męstwo, które ucieszy każdego normalnego mężczyznę. Do tego męstwa warto zapraszać przez swój przykład każdego, tak by nie czuł się osamotnionym. Jeśli mężczyzna zobaczy, że kolejny mąż trwa wiernie przy swej żonie, że kolejnemu przyjacielowi rodzi się kolejne dziecko, że wokół niego jest coraz mniej ataków wobec najbardziej bezbronnych, będzie mógł być dumnym z dokonania dobrego wyboru.

Mężczyzna będący obrońcą życia będzie też pochodnią, od której będą mogli się rozpalić inni. Takiego mężczyznę jednak trzeba wychować w naszych środowiskach i parafiach korzystając ze wszystkich możliwych metod. W ten sposób możemy choć trochę złagodzić kryzys toczący męskie serca i społeczeństwo. Trzeba ukazać mężczyźnie wartość życia – najpierw jego własnego – po to, by mógł cenić potem życie innych. Trzeba też rozbudzić w ludziach zdrowy rozsądek, zdolność do trzeźwego myślenia i racjonalnego oceniania rzeczywistości, która ich otacza. Brak automatycznego kojarzenia rodzin wielodzietnych z patologią z pewnością w dużej mierze się do niej przyczyni. Nie zwalczy się aborcji prawnie, jeśli wpierw nie zmieni się ludzkiego serca, w szczególności serca mężczyzny.

Tomasz Kumięga

Tekst ukazał się w drugim numerze czasopisma „Rycerstwo” (listopad 2016). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.

Rycerstwo

Zespół portalu GazetaRycerstwo.pl. Pierwotnie ukazywaliśmy się co pół roku jako bezpłatny studencki magazyn online. Chcemy tworzyć treści dla ambitnej młodzieży, który odróżnia się od innych tym, że przekaz skupia się na pozytywach i konstruktywnych myślach, nie zaś na szczuciu, agresywnej krytyce oraz negatywach