Mężczyzna wobec aborcji

Pierwsze feministki w historii, które dążyły do zrównania praw kobiet z prawami mężczyzn, były zdecydowanie przeciwko aborcji. Słusznie stwierdzały, że aborcja niszczy je psychicznie i fizycznie. Obecnie skrajnie lewackie organizacje nazywające się „feministkami” jako jedno ze sztandarowych praw wymieniają właśnie „prawo do aborcji”. A jeśli mężczyzna się temu sprzeciwi – zaraz podnosi się larum, że tylko kobiety powinny się na ten temat wypowiadać. Czy słusznie?

grafika z kontrrewolucja.net

Założenie to powstało zdecydowanie na jakiejś chorej odmianie emotywizmu. Jeżeli coś nas nie dotyczy – powinniśmy milczeć. I rozum tutaj zanika. Bo feminazistki nie widzą problemu, gdy osobnik płci męskiej wypowiada się o aborcji w tonie, w jakim one by chciały. Z kolei jeśli kobieta się wypowie przeciwko, zaraz zostaje okrzyknięta „agentką Watykanu” lub „zmanipulowaną przez patriarchalno-szowinistyczny system” osobą.

Feminazistki nie lubią wspominać o syndromie postaborcyjnym. Jeśli ktoś o nim wspomni – zwalają jego skutki na „patriarchalno-szowinistyczne wychowanie” czy też „katolicką presję kulturową”. Pomijają fakt, że syndrom nie występuje wyłącznie u kobiety, która zamordowała swoje dziecko, ale też – choć w mniejszym stopniu – na przyszłych dzieciach, które kobieta urodzi, na ojcu dziecka oraz najbliższym otoczeniu. Ignorują fakt, że badania M. Minoro nad syndromem postaborcyjnym w Japonii wykazały, że występuje on prawie w tym samym stopniu u kobiet na Zachodzie jak również wśród wyznawców szintoizmu, gdzie aborcja nie jest uznawana za grzech czy cokolwiek złego.

Syndrom postaborcyjny poruszany był także przez lewicową (sic!) niemiecką pisarkę, Karin Struck, która za mówienie o negatywnych skutkach aborcji została wyklęta przez niemieckie organizacje lewackie.

W tym szaleństwie i braku rozumu mężczyzna ma jedno zadanie. Owszem, nie ma „prawa do mówienia o aborcji”. Ma obowiązek chronić kobiety przed propagandą zła i śmierci. Mężczyzna, jako stworzenie bardziej racjonalne niż emocjonalne (z założenia, bo panujący kryzys męskości uderza wyraźnie w ten stan), musi przypominać podstawowe sprawy: że nauka jasno stwierdza, iż człowiek powstaje w momencie zapłodnienia; że nie wolno mordować niewinnych ludzi; że nie można karać dziecka za czyn ojca; że w imię wygody nie wolno pozbawiać kogoś życia.

Czy mężczyźni będą jednak mieli wciąż na tyle odwagi, by walczyć o życie niewinnych i bezbronnych? Czy będą nadal rycerze, którzy w brudzie współczesności będą w stanie zmobilizować się do walki ze złem? Czy Ty masz w sobie dość siły, by walczyć?

Dominik Cwikła

Tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.