„Nowa jakość”

Fot. Twitter Grzegorz Schetyna

W ostatnich dniach hitem Internetu stała się wpadka Ewy Kopacz, która twierdziła, że ludzie żyli w czasach istnienia dinozaurów. Jak się okazało, ta gafa nie była tylko odzwierciedleniem wiedzy byłej premier, ale przede wszystkim zapowiedzią tworzącej się koalicji Parku Jurajskiego.

Deklarację dotyczącą powołania Koalicji Europejskiej podpisali m.in. Ewa Kopacz, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Kazimierz Marcinkiewicz, Jerzy Buzek, Radosław Sikorski oraz Marek Belka.

Są to postaci dobrze znane na polskiej scenie politycznej tzw. starzy wyjadacze, którzy idealnie pasują do metafory z Parkiem Jurajskim. Nie tylko dlatego, że mają kilka krzyżyków na plecach, ale działają w polityce od dawna i mieliśmy okazję poznać ich „po owocach”. Wszyscy myśleli, że już dawno wyginęli. Wtedy grupka naukowców z PO, na czele z Grzegorzem Schetyną, postanowiła wskrzesić je i umieścić w gigantycznym parku, zwanym Parlamentem Europejskim.

Miejmy nadzieję, że ten eksperyment nie zakończy się jak w filmie Stevena Spielberga i nie będziemy świadkami wymknięcia się sytuacji spod kontroli, czyli wygranej Koalicji Europejskiej.

Koalicja Europejska  

Już sama nazwa skłania do refleksji. Dla porównania przytoczę nazwę innej koalicji, tworzonej przez partię Korwin, Ruch Narodowy i  Grzegorza Brauna, a mianowicie koalicja propolska. Wydźwięk obu nazw jest kolosalnie różny. Niby padły słowa o „Koalicji Europejskiej dla Polski”, ale hierarchiczność tego wezwania jest jasna. Wpierw UE, a potem dopiero Polska.

Koalicja tworzona wokół Platformy Obywatelskiej daje jasny przekaz, że nie ma zamiaru dbać o Polski interes, a o „europejski”, a dokładniej niemiecki.  Nie jest tajemnicą, że to pani Merkel trzyma w ryzach UE.

Ogólne przesłanie wypowiedzi sygnatariuszy deklaracji nie wnosi nic nowego do narracji „totalnej opozycji”. Powrót do „lepszej rzeczywistości” sprzed 3 lat, czyli powrót do roli lokaja sąsiada zza Odry. Niestety, dla Polski to tylko zmiana „Pana”, bo teraz taką funkcję pełni względem USA.

Chcemy tą deklaracją, aktywnością, pokazaniem, że możemy i powinniśmy być razem. Pokazać, że Polska musi wrócić do głównego miejsca przy europejskim stole – mówił Grzegorz Schetyna.

W dodatku nie obyło się bez straszenia Polexitem, przestrzeganiem przed niebezpiecznym przesuwaniem się rządu na Wschód itd. Po prostu kontynuowanie doktryny, której jedynym postulatem jest odsunięcia PiS od władzy.

Szeroka koalicja  

Nawoływano do utworzenia szerokiej koalicji środowisk, które zgadzają się co do znaczenia polskiej obecności w Europie. Prawdę mówiąc, ten apel był skierowany tylko do jednej postaci, Roberta Biedronia.

To on bowiem stał się największym zagrożeniem dla PO, ponieważ walczy o zbliżony elektorat, a ostatnio promowany jest na celebrytę polskiej polityki. Z wypowiedzi byłego prezydenta Słupska jednak wynika, że ten nie kwapi się do zasilenia szeregów Koalicji Europejskiej. Jest to duży cios.

„Prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy”

Leszek Miller kilka lat temu mówił, że „prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna”. Teraz zmienił zdanie i twierdzi, że „prawdziwy mężczyzna nigdy nie kończy”. To podsumowuje znakomicie nową inicjatywę „totalnej opozycji”.

Nic nie zmieniać, tylko nakładać coraz to nowe maski i krzyczeć, że tamci są  gorsi. A towarzystwo „wybitnych” polityków powracających z emerytury politycznej powinno dać sobie już spokój. Mieli szansę wykazać się, a jak to się skończyło, to każdy wie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.