O akcji „Wisła” słów kilka

Mrv, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons (wykadrowane)

Kto choć raz w życiu był w Bieszczadach lub Beskidzie Niskim, ten przejeżdżając przez kolejne miejscowości musiał natknąć się na stojące nieopodal głównej drogi, czasem nieco dalej, drewniane cerkwie. Są osoby, które w góry przyjeżdżają jedynie po to, żeby zdobywać kolejne szczyty i napawać się pięknymi widokami. I to jest super. Ale są też tacy, którzy odwiedzając ten południowo-wschodni zakątek Polski, prócz delektowania się wyżej wspomnianymi widokami, pragną poznać jego historię, kulturę i zabytki. I to jest jeszcze lepsze, bo pozwala pełniej „wczuć się” w tę specyficzną miejscową atmosferę, a przede wszystkim uświadomić sobie wiele ważnych rzeczy.

Mijając kolejne cerkwie, widząc „dziwny”, „przekreślony” krzyż, przyjezdny zadaje sobie nieraz pytanie, kim byli ci ludzie, którzy niegdyś do tej cerkwi uczęszczali, jak wyglądali, jak się ubierali, jakie były ich zwyczaje i czym na co dzień się zajmowali. I wtedy dowiaduje się o Łemkach i Bojkach. Dziś tych ludzi już nie ma. Pozostały po nich cmentarze, wspaniałe cerkwie, opustoszałe już wsie i spotykane nadzwyczaj często przydrożne kapliczki. Wraz z Łemkami i Bojkami odszedł niezwykle barwny i ciekawy, choć też surowy i naznaczony trudem codziennej egzystencji, świat. Rzeczywiście, na Podkarpaciu, a zwłaszcza w Beskidzie Niskim i Bieszczadach, odczuwa się mocno pewien rodzaj nostalgii.

Zaraz też pojawia się pytanie: Dlaczego? Dlaczego już ich tutaj nie ma? I wtedy z reguły przybysz po raz pierwszy dowiaduje się o akcji „Wisła”. Niewtajemniczonemu Czytelnikowi śpieszę z wyjaśnieniem. Najkrócej mówiąc, była to operacja wojskowa przeprowadzona w latach 1947- 1950, która polegała na wysiedleniu ludności ukraińskiego i rusińskiego pochodzenia, jak również ludności pochodzenia mieszanego, z terenów Polski południowo-wschodniej, na tzw. Ziemie Zachodnie (Dolny Śląsk, Lubuskie, Zachodniopomorskie). Bezpośrednią przyczynę przeprowadzenia tej akcji stanowiła krwawa, zbrodnicza działalność UPA, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii. O UPA nie będę się rozpisywał, bo świadomość historyczna dotycząca ukraińskich zbrodni wzrasta w polskim społeczeństwie – żywię zatem nadzieję, że Czytelnik zdaje sobie sprawę z ogromu krwi i łez, które były udziałem Polaków z rąk UPA. Wspomnę jedynie tyle, że na Podkarpaciu robili dokładnie to samo, co na Wołyniu – z tym, że na mniejszą skalę, co wynikało z o wiele mniejszej gęstości zaludnienia w tym regionie (w porównaniu z Wołyniem), a także trudnego górzystego terenu i słabo rozwiniętych szlaków komunikacyjnych. Akcja „Wisła” do dziś wzbudza kontrowersje.

slawojar 小山, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

Łemkowie a UPA

Wiele osób nazywa ją zbrodnią, eksterminacją niewinnej ludności, czasami wręcz ludobójstwem, co jest żałosne, ale o tym później. Zasadniczo należy stwierdzić jedno: O ile można mieć liczne zastrzeżenia co do sposobu przeprowadzania wysiedleń, o tyle same wysiedlenia były przykrą – lecz nieuniknioną – koniecznością. Zapewne niniejszy tekst czytają w tej chwili również osoby, które w tej kwestii mają zdanie odrębne – zatem proszę, aby w tej chwili powstrzymały swoje emocje i doczytały do końca.

Stwierdzenie, że Akcja „Wisła” była koniecznością, w żaden sposób nie implikuje tezy, że za zbrodnie UPA współodpowiadała ludność łemkowska czy bojkowska. Łemkowie (jeśli chodzi o Bojków, to nie robiłem researchu w temacie, więc będę mówił jedynie o Łemkach) w znaczącej większości sprzeciwiali się idei nacjonalizmu ukraińskiego. Konsekwentnie odmawiali zadeklarowania się jako Polacy lub jako Ukraińcy. Sami o sobie mówili, że są odrębnym narodem i deklarowali się jako „Rusini”. Ukraińcy z UPA byli mocno rozczarowani, że Łemkowie nie chcą przyjąć ukraińskiej tożsamości narodowej i nie chcą wstępować w ich szeregi. Mimo to ludność łemkowska stanowiła gospodarcze i logistyczne zaplecze UPA.

Wyobraźmy sobie: Jest wieś, w której żyją sobie Łemkowie, Polacy i Żydzi. Przychodzą upowcy. Polaków i Żydów mordują, a do Łemków mówią: Macie nam dać jedzenie i picie, macie nam dać nocleg, macie nam dać konia – bo jak nie, to was zabijemy. I Łemkowie to wszystko dawali. Nie mieli wyboru. I tak było zawsze. W żaden sposób nie obwiniam Łemków. Jednak mimo swojej szczerej niechęci do nacjonalizmu ukraińskiego, wbrew swojej woli, stanowili bazę działalności UPA w regionie Beskidu Niskiego.

Wielu zastanawia się – czy nie było innego rozwiązania? Dosyć powiedzieć, że w ciągu kilku miesięcy od tej operacji działalność UPA na Podkarpaciu wygasła całkowicie. Skończył się terror, skończyły się masakry (jak ta na leśniczówce Brenzberg, którą odwiedziłem kilka dni temu – upowcy wyrżnęli tam piłami, kosami i siekierami 74 Polaków, w tym starców, kobiety i dzieci), skończyło się życie w nieustannym strachu. Ideę przyświecającą akcji „Wisła” należy ocenić jak najbardziej pozytywnie. Z jednej strony mamy bowiem na szali sentyment do ziemi ojczystej, z drugiej – życie ludzkie. W tej sytuacji wybór nie powinien pozostawiać żadnych wątpliwości – życie ludzkie jest nieskończenie wiele razy ważniejsze niż uczucia przywiązania do rodzinnych stron. Jest bowiem wartością fundamentalną, umożliwiającą zaistnienie i realizację wszelkich innych wartości, w tym szlachetnych skądinąd uczuć wobec swojej małej ojczyzny.

Gdzie zatem należy szukać winnych? Bezpośrednią przyczyną przeprowadzenia akcji „Wisła” była działalność UPA. Gdyby nie terror, mordy i rzezie, jakie urządzili nasi „bracia” Ukraińcy – rzecz jasna nie wszyscy, bo tylko ci z Ukrainy zachodniej, to akcji „Wisła” by nie było. To Ukraińcy swoim krwawym nacjonalistycznym szaleństwem (tak, to było czyste szaleństwo, bo w ówczesnych warunkach geopolitycznych na „samostijną Ukrainę” nie było żadnych, ale to żadnych szans), zniszczyli ten jakże piękny w swej surowości i prostocie świat Łemkowszczyzny i Bojkowszczyzny, niegdyś tętniący życiem, a dziś wymarły. Świat, w którym w harmonii (choć nie pozbawionej okazjonalnych waśni i zatargów, jak to między sąsiadami) żyło ze sobą wiele różnych narodów. Świat, w którym małżeństwa mieszane między wyznawcami obrządku rzymskiego i greckiego nie były niczym dziwnym, a w wielu rejonach były wręcz na porządku dziennym.

Polskie władze wobec akcji „Wisła”

I naprawdę dziwi mnie i smuci, gdy środowiska związane z Prawem i Sprawiedliwością, z „Gazetą Polską” czy portalem niezalezna.pl, w kwestii akcji „Wisła” mówią jednym głosem z „Gazetą Wyborczą”, Michnikiem i Sewerynem Blumsztajnem. Jeśli ktoś dzisiaj nazywa akcję „Wisła” czystką etniczną, próbując zrównać ją z rzezią wołyńską (która „przecież żadnym ludobójstwem nie była” – mówią tacy ludzie), mam ochotę napluć mu w twarz. Do takich osób, rzekomo prawicowych, apeluję – miejcie chociaż odrobinę przyzwoitości.

Jeśli ktoś ma prawo do ubiegania się o odszkodowanie za akcję „Wisła”, to są to właśnie Łemkowie, bo oni w wyniku tej akcji zostali najbardziej poszkodowani. Państwo polskie powinno zadośćuczynić Łemkom, którzy zostali wysiedleni, chcącym powrócić na swoją ojczystą ziemię. Powinno zapewnić im mieszkanie i pracę. Tym, którzy z różnych powodów nie chcą bądź nie mogą wracać, należy się rekompensata finansowa. Ale zapłacić za to wszystko powinien nie polski podatnik, lecz państwo ukraińskie. Skoro Ukraińcy mają pieniądze na to, żeby stawiać pomniki Banderze i jego poplecznikom, to powinni mieć też pieniądze na zadośćuczynienie tym, którzy zostali poszkodowani w wyniku działań ich narodowych „bohaterów”.

Na sam koniec chciałbym rozprawić się z najbardziej chyba żenującym argumentem przeciwników akcji „Wisła”. Brzmi on mniej więcej tak: „Popierasz akcję Wisła? W takim razie popierasz komunistów, Ty czerwony zdrajco!!!” Na ten śmieszny pseudoargument mam jedną odpowiedź: Hitler pił wodę. W takim razie picie wody jest złem. Może jeszcze mi powiesz, że pijesz wodę, Ty hitlerowski folksdojczu?!

Absurdalność takiego rozumowania jest tak porażająca, że nie wierzę, żeby osoby używające go w dyskusji nie zdawały sobie z tego sprawy (chociaż być może zdarzają się tacy idioci, w końcu bezmiar ludzkiej głupoty zaskakiwał samego Einsteina). To nawet nie jest rozumowanie, to jest chwyt erystyczny. Erystyczny, a nie retoryczny, bo retoryka tym różni się od erystyki, że respektuje pewne podstawowe zasady wzajemnego szacunku i uczciwości intelektualnej. Tymczasem celem erystyki jest wyłącznie zniszczenie przeciwnika – „wszelkie chwyty dozwolone”. Sugerowanie, że popierając ideę akcji „Wisła”, stajesz po stronie komunistów – to właśnie taki żałosny chwyt poniżej pasa, który ma w łatwy i niewymagający żadnego wysiłku intelektualnego sposób zdyskredytować oponenta.

Dlaczego tak wielu polskich polityków, w tym wielbiony przez PiS ś.p. Lech Kaczyński, kategorycznie potępiło akcję „Wisła”, powielając i legitymizując tym samym fałszywą narrację ukraińskich historyków? To jest temat na osobny artykuł, ale wspomnę jedynie, że wynika to w znacznej mierze z przyjętego przez polskie władze – zarówno PO jak i PiS niczym w tym względzie się nie różnią – kursu polityki wschodniej opartego na tzw. Doktrynie Giedroycia – doktrynie błędnej i niebezpiecznej. Właściwie jej bezsens dałoby się dobitnie uzasadnić w dwóch zdaniach złożonych, niemniej jednak uważam, że doktryna tak wpływowa i jednocześnie tak szkodliwa dla polskiej racji stanu zasługuje na osobne i obszerne omówienie i krytykę. Na razie jestem na etapie zbierania materiałów, trochę to jeszcze potrwa, ale postaram się jak najsprawniej i jak najrzetelniej przygotować tę analizę. Także – stay tuned 😉

Podsumowując- zamysł, który przyświecał akcji „Wisła” należy ocenić jak najbardziej pozytywnie.

Nazywam się Krzysztof i jestem nałogowcem. Moim uzależnieniem jest dążenie do prawdy (rozumianej klasycznie jako zgodność myśli z rzeczywistością) oraz odkrywanie świata w całej jego różnorodności, bogactwie i pięknie. Uważam, że rzeczywistość jest ciekawsza i nieraz dziwniejsza od fikcji. Krótko o sobie: ukończyłem filozofię na KULu, obecnie pracuję przy projektach unijnych, w wolnych chwilach- gram na gitarze i komponuję. Moje dwie największe życiowe pasje to właśnie filozofia i gitara. Interesuję się również polityką i historia. Obiecuję, że będę się starał, by moje teksty prezentowały jak najwyższy poziom. Tak mi dopomóż Bóg!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.