Problem z poziomem polityki? A może raczej poziomem wyborców?

Narzekania na polityków każdy zna od dziecka. O politykę potrafią pokłócić się najbliżsi na wiele, wiele lat. Czy jednak jest to wina polityków? Obawiam się, że nie – oni jedynie równają do poziomu wyborców, bo to wola tych drugich stanowi o być albo nie być dla parlamentarzystów.

pixabay

Znamy powiedzenie, że coś jest denne jak komentarze na Onecie. To powiedzenie nie odnosi się oczywiście tylko do tego portalu – na wszystkich większych serwisach czytając wypowiedzi czytelników można dostać przysłowiowego raka.

Chwyty poniżej poziomu

Najgorzej jest z tzw. żelaznymi elektoratami jakiejś partii. Oni potrafią okazać, jak głęboko w poważaniu mają logikę czy wartości. Liczy się tylko, by schlebiać partii i jej liderom. A wartości? Te są nieważne.

Każdy może się przekonać o poziomie znacznej części wyborców wchodząc na fora czy facebookowe grupy największych partii. Znaczną część udostępnianych treści zajmują – i to bez przesady! – serduszka i kwiaty umieszczane przy korzystnie zrobionych zdjęciach liderów „swojego” ugrupowania, „wyznania wiary” w partię oraz hejty na przeciwników politycznych sięgające dna Rowu Mariańskiego. Najbardziej bawi, gdy jako „argument” polityczny używa się np. porównania zdjęcia jednej pary prezydenckiej zrobionego w pałacu ze zdjęciem poprzedniej pary prezydenckiej zrobionego podczas wypoczynku weekendowego. Najbardziej powalają zaś zdjęcia przerobione na „Pinokia” (z wydłużonym nosem) czy też „wampira” (z dodanymi siekaczami i podkrążonymi oczami) z dopiskiem „nazywam się tak i tak, okradam was, a wy i tak na mnie zagłosujecie”).

My się śmiejemy z takich grafik, jej twórców i jej odbiorców. Jednak jeśli pomyślimy, że znaczna część głosujących traktuje takie treści na serio, można popaść w przerażenie.

Niski poziom na życzenie społeczeństwa

Nie dziwi przy tym fakt, że w telewizji czy na blogach polityków osoba o IQ choć trochę wyższym od szympansa  zobaczy nie debatę, ale cyrk, kpinę i chamstwo. Czy to oznacza, że politycy są głupi? O nie! Oni tylko równają do poziomu większości wyborców.

Gdyby zaczęli zachowywać się poważnie, przekaz mógłby być niezrozumiały dla większości. Bo większość nie jest zbyt bystra. Dlatego politycy serwują teatrzyk (bo teatr jest kwestią zbyt wysoką) swoim obecnym i potencjalnym wielbicielom, lecąc na najniższych instynktach ku uciesze wyborców.

Tylko czy może z tego wyjść cokolwiek dobrego?

Adam Żółczyński

Tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.