Teoria ewolucji a Kościół katolicki

Depositphotos

W dzisiejszych czasach nader często stawia się religię w opozycji do nauki. Wiele osób nie pojmuje tego, że są to zupełnie dwie różne dziedziny, które nie powinny być stawiane w jednej linii. Należy jednak przyznać, że religia z nauką nie raz się spotyka, lecz nie powinniśmy wyciągać pochopnych wniosków, jakoby religia i nauka były tą samą dziedziną.

Oczywiście stawianie sobie wyboru pomiędzy religią a nauką jest niezbyt rozsądnym działaniem. Wybór możemy mieć pomiędzy, np. ateizmem a teizmem, ale z pewnością nie pomiędzy religią a nauką, gdyż po obu stronach jest wielu wspaniałych ludzi, którzy kochają i rozwijają naukę. Tym bardziej, że prekursorami wielu dziedzin naukowych byli teiści. Wiara katolicka nie naucza nas o tym, jak powstają galaktyki, mgławice, czarne dziury, lecz wskazuje nam drogę do zbawienia.

Warto przytoczyć w tym miejscu słowa biskupa Baroniusza, który zabrał głos w sprawie Galileusza: Zamiarem Ducha Świętego, inspirującego Biblię, było pouczenie nas, jak się idzie do Nieba, a nie jak się niebo porusza. Każdy badacz Biblii przyzna, że prawdy biblijne nie stoją w opozycji do nauki, lecz zazwyczaj błędna interpretacja Biblii tworzy sztuczny konflikt. W liście do swego ucznia Galileusz napisał: Choć Pismo Święte nie może się mylić, może się mylić — i to na wiele sposobów — ten, kto je interpretuje i komentuje. Reinterpretacja Świętej Księgi nie jest odwrotem, który został spowodowany rozwojem nauki. Na umiejętną interpretację Biblii wskazywał już Orygenes (185-254 r.) oraz święty Augustyn (354-430 r.). Święty Augustyn poszedł o krok dalej, twierdząc, że jeżeli potwierdzona teza naukowa przeczy interpretacji Biblii, to interpretację należy zmienić i uznać, że tego nigdy nie było w Piśmie Świętym, ale była to tylko opinia wysunięta wskutek niewiedzy człowieka.

W przeszłości ludzie nazbyt często starali się przypisać Bogu cechy bytów fizycznych, co zdecydowanie umniejszało istotę Boga. Ograniczenie ludzkie zbyt często chce wypełniać jakieś luki w niewiedzy Bogiem, oraz chce wyposażyć Boga w przymioty przypisywane bytom cielesnym. Abraham Maslow stwierdził, że Dla człowieka, który dysponuje tylko młotkiem, wszystko, co spotyka, zaczyna wyglądać jak gwóźdź. Zważywszy na te fakty, katolik powinien uznać to, że religia odpowiada na pytanie – kto – a nauka – jak. Niemniej jednak w pytaniu jak religia powinna też mieć swój udział, ale nie powinien on kolidować z dobrze ugruntowanymi faktami. Jako katolicy powinniśmy z otwartością spoglądać w stronę nauki, gdyż zamykanie się na nią może jedynie pogłębiać konflikty. Z pewnością można powiedzieć, że Bóg nie boi się nauki, gdyż ona jedynie bada Jego dzieła. Wnioski, które są wyciągane z wszelkich badań, to już sprawa osobistej interpretacji.

Teoria naukowa jest błędnie utożsamiana ze znaczeniem potocznym, gdyż w naszym codziennym języku teoria oznacza coś niepotwierdzonego jako przypuszczenie, a w terminologii naukowej słowo teoria tłumaczy się jako całościową koncepcję zawierająca opis i wyjaśnienie określonych zjawisk i zagadnień.

Teoria ewolucji może być prawdopodobnie najlepszą wizją, która tłumaczy rozwój oraz bioróżnorodność gatunków zamieszkujących naszą planetę. Oczywiście warto dopuścić do głosu inne wyjaśnienia, gdyż jak powszechnie wiadomo nieraz teorie rzekomo pewne upadały. Teoria ewolucji dziś jest rozumiana zupełnie inaczej niż za czasów Darwina. Teoria ta cały czas jest rozwijana oraz modyfikowana. Z racji tego nie znamy odpowiedzi na wiele pytań, lecz nie oznacza to, że koncepcja jest błędna. Neodarwinizm jest bardzo często krytykowany. Należy przyznać, że krytyka jest jak najbardziej potrzebna, gdyż to ona może pobudzać biologię ewolucyjną do rozwoju. W innym przypadku krytyka może słusznie zdyskredytować błędne koncepcje lub nawet całą wizję ewolucyjną. Taka sytuacja dla uczciwych naukowców jest jak najbardziej pożądana, gdyż przecież każdy chce budować swoją wizję świata na prawdziwych założeniach. Najczęściej krytykantami teorii ewolucji są amerykańcy kreacjoniści młodej ziemi. Pogląd ten utrzymuje, że Księgę Rodzaju, co do aktu stworzenia należy rozumieć dosłownie, nasza planeta została uformowana w 6 dni, a rodzaj ludzki powstał około 6000 tysięcy lat temu. Biblia, zdaniem Kościoła Katolickiego nie wskazuje na 24-godzinne dni, a raczej na fazy stworzenia. Księga Rodzaju ma za zadanie przekazać nam prawdę o stworzeniu, wyjątkowości rodzaju ludzkiego, o genezie grzechu itp. Chociaż Księgę Rodzaju w świetle odkryć naukowych łatwo utożsamić, na przykład z Wielkim Wybuchem, to jednak nie powinniśmy tego robić ze względu na możliwość rewizji danej teorii, co spowodowałoby tylko ośmieszenie rozumienia chrześcijańskiego. Dlatego Kościół niechętnie bierze udział w sporach naukowych, gdyż zwyczajnie nie ma do tego kompetencji.

Kościół nie jest ciemną instytucją, która nie przyjmuje z entuzjazmem teorii naukowych. Nie przyjmuje ich od razu, gdyż czeka zwyczajnie na dowiedzenie danych tez, aby nie poddać się wyszydzeniu w przypadku obalenia danej teorii. Dlatego też zważywszy na powyższe rozważania należy przyznać, że stanowisko fundamentalistyczne, tj. kreacjonizm młodej ziemi, jest chętnie nagłaśniane, aby utożsamiać każdego wierzącego z tą określaną grupą ludzi. Doktryna katolicka co najwyżej jest neutralna wobec tego tematu.

Papieże o teorii ewolucji

Papież Pius XII w encyklice „Humani generis” (1950 r.) pisze: Ktokolwiek rozejrzy się dokładnie w świecie poza owczarnią Chrystusową, łatwo spostrzeże główne kierunki myśli, którymi kroczy nie mało uczonych. A więc są tacy, co przyjąwszy nierozważnie i bezkrytycznie system ewolucyjny, w samej dziedzinie nauk przyrodniczych nie udowodniony dotychczas bezspornie, tłumaczą nim powstanie wszystkich rzeczy, skłaniając się lekkomyślnie ku monistycznej i panteistycznej hipotezie nieustannej ewolucji wszechświata. Tym właśnie poglądem posługują się chętnie zwolennicy komunizmu do skutecznej propagandy materializmu dialektycznego celem pozbawienia ludzi jakichkolwiek pojęć o Bogu.

Tego rodzaju ewolucjonizm, odrzucający pojęcia i rzeczywistości absolutne, stałe i niezmienne, przygotował grunt dla nowej błędnej filozofii, zwanej egzystencjalizmem, który współzawodnicząc z idealizmem, imanentyzmem i pragmatyzmem, zajmuje się nie tylko, jak wskazuje jego miano, egzystencją poszczególnych jednostek z pominięciem niezmiennych istot rzeczy.

Pius XII wcale nie odrzuca teorii ewolucji, lecz wskazuje na to, że bezkrytyczne przyjmowanie teorii naukowych może wpływać na zwodnicze wnioski. Sugestie papieża mają za zadanie wyznaczyć nowy tok myślenia w Kościele katolickim, który ma przynieść szersze otworzenie się na naukę. Encykilka „Humani generis” ma wskazać katolikom drogę do rozumnego poznania rzeczywistości. Pius XII w swoim oświadczeniu stwierdza, że teoria ewolucji powinna podlegać krytyce, która ma za zadanie pomóc ją przyjąć lub odrzucić przez katolików. Papież znany był z pozytywnego nastawienia do nauki, na przykład teorii Wielkiego Wybuchu. Pewnym razem utożsamił Wielki Wybuch ze stworzeniem świata, lecz twórca teorii Wielkiego Wybuchu, Georges Lemaître (belgijski ksiądz) przekonał go, że to niesłuszny wniosek.

Papież Jan Paweł II w roku 1996 wydał oświadczenie, w którym mówi o tym, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż tylko hipotezą. Ojciec święty pisze: Encyklika Humani generis traktowała naukę o ewolucjonizmie jako poważną hipotezę, tak samo godną rozpatrywania i badania jak jej przeciwna hipoteza… Dzisiaj, prawie pół wieku po opublikowaniu tej encykliki, nowe osiągnięcia doprowadziły do uznania, iż teoria ewolucji jest więcej niż hipotezą. Rzeczywiście godnym uwagi jest, że teoria ta jest przez badaczy coraz więcej akceptowana z powodu wielu odkryć w różnych dziedzinach nauki. Zgodność niezależnych od siebie wyników prac (ani wymyślona, ani fabrykowana) jest już sama znaczącym argumentem dla tej teorii.

Papież Bededykt XVI nie uważał teorii ewolucji za fałszywą, ale przestrzegał przed zbyt pochopnymi wnioskami. W przedmowie do wydanej w 2007 r. książce Kreacja i Ewolucja Benedykt XVI napisał, że teoria ewolucji autorstwa Karola Darwina nigdy nie została ostatecznie dowiedziona, a naukowcy błędnie i kurczowo się jej trzymają, wyciągając zbyt pochopne wnioski, przenoszone potem na płaszczyznę relacji wiara – wiedza.

W 2005 r. bliski współpracownik i uczeń Benedykta XVI, kard. Schönborn napisał na łamach „The New York Times’a”: ewolucja w znaczeniu wspólnego pochodzenia może być prawdą, jednak ewolucja w sensie neodarwinowskim, jako ślepy, niezaplanowany proces przypadkowego różnicowania i selekcji naturalnej z pewnością nią nie jest.

Papież Franciszek na Papieskiej Akademii Nauk stwierdził, że zarówno ewolucja, jak i Teoria Wielkiego Wybuchu nie są sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Mechanizm stworzenia

Według większości teistycznych ewolucjonistów, ewolucję powinniśmy uważać za mechanizm, którym posłużył się Bóg, np. synchronizacja praw fizyki. Sytuację można bardzo łatwo zobrazować: w XXI wieku rozwój robotyki spowodował, że samochody są montowane przez roboty. Nie znając kontekstu sprawy i obserwując tylko sam proces składania przez roboty samochodów, można by dojść do wniosku, że człowiek nie wytwarza samochodu, nie zapoczątkował jego produkcji. Jednak człowiek zapoczątkował produkcję samochodów, a na dodatek utrzymuje całą maszynerię w poprawnym działaniu. Dzięki rozwojowi technologii człowiek może posłużyć się mechanizmem stworzenia samochodu. Bóg również nie musi osobiście tworzyć człowieka, ale może zastosować jakiś mechanizm stworzenia. Pamiętajmy, że zrozumienie danego mechanizmu nie wyklucza ingerencji innej siły sprawczej. Wyobraźmy sobie opuszczony wieżowiec na pustyni. Możemy go zbadać, poznać, wykonać plany, ale i tak nie ośmielamy się wypowiedzieć słów: wieżowiec powstał sam.

Idąc tym tokiem rozumowania, nawet po rozwikłaniu wszystkich tajemnic życia, nie powinniśmy od razu mówić: „samo powstało”, ale raczej przesunąć pytanie o źródło nie tylko istnienia człowieka, ale i wszechświata, a nawet zbioru wielu wszechświatów (o ile teoria wieloświatów nie jest tylko czysto teoretyczna). Nauka wyjaśnia świat materialny za pomocą świata materialnego, bo taka jest jej struktura — innej metody nie ma. Ten metodologiczny materializm nauki, konieczny ze względu na przedmiot jej badań, nie upoważnia do wyciągania całościowych wniosków o charakterze filozoficznym. Kwestia udziału Boga jest sprawą dla metafizyki, dlatego nauka nie może na ten grunt wkraczać. Nauka jedynie wyjaśnia jak, a dalej każdy wewnętrznie powinien przeżywać refleksję, która pozwoli mu dojść do wniosków teistycznych, ateistycznych lub jakichkolwiek.

Kard. Schönborn zapytany przez dziennikarza o to, czy należy jednocześnie analizować i łączyć problemy czysto naukowe z zagadnieniami filozoficznymi i teologicznymi, odpowiedział: Obie debaty są konieczne. Człowiek ma dwie ręce, oddycha dwoma płucami i ma dwoje oczu. Do czego zmierzam: debata naukowa, prowadzona metodami naukowymi, nie może ignorować projektu. Gdyby rzeczywistość miałaby być wyłącznie kotłującym się chaosem, nie byłoby czego poznawać. Nauka zawsze zakłada istnienie jakiegoś projektu. Przykładowo: cóż innego czyni fizyk atomowy, gdy stara się poznać najmniejsze cząstki elementarne? Szuka jakiegoś wewnętrznego porządku funkcjonowania atomów. Kopernik, Galileusz, Newton – wszyscy mówili o Księdze Stworzenia. Naukowiec nie robi nic innego, jak tylko śledzi inteligencję, która przemawia do niego poprzez badaną rzeczywistość. Takie nastawienie do nauki jest niezależne od tego, czy się wierzy, czy nie.

Konkluzja

Warto zaznaczyć, że osąd Kościoła nie dotyczy prawdziwości teorii ewolucji. Kościół sprzeciwia się dogmatyzowaniu tej dziedziny, oraz występuje przeciwko wizji materialistycznego ateizmu.

Stwierdza również, że ewolucja nie wyklucza Objawienia Bożego, istnienia duszy, oraz nie determinuje nauki o genezie grzechu. Kościół katolicki wskazuje na to, że teoria ewolucji nie przeczy istnieniu Boga, który stworzył i obdarzył wyjątkowością rodzaj ludzki. Należy po raz kolejny powtórzyć, że Kościół katolicki nie potwierdza idei teorii ewolucji, ale jej również nie wyklucza.

Patryk Kępczyński

Tekst ukazał się w piątym numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2018). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.gazetarycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.

Rycerstwo

Zespół portalu GazetaRycerstwo.pl. Pierwotnie ukazywaliśmy się co pół roku jako bezpłatny studencki magazyn online. Chcemy tworzyć treści dla ambitnej młodzieży, który odróżnia się od innych tym, że przekaz skupia się na pozytywach i konstruktywnych myślach, nie zaś na szczuciu, agresywnej krytyce oraz negatywach