Trzecia droga nie prowadzi do Kościoła

W środowiskach radykalnych (często niewykształconych) spotyka się określenie „Trzeciej drogi”, która rzekomo ma być zgodna z katolicką nauką społeczną. To chwytliwe, ale fałszywe hasło.

YouTube (Sumienie Narodu)

Wiadomo – ustroju idealnego nie ma i nie będzie. Skoro jednak żyjemy na tym świecie, to jako katolicy jakoś funkcjonować musimy. Kościół powiedział jasno: należy potępić komunizm jako zły z założenia oraz socjalizm jako prowadzący ostatecznie do komunizmu. Powiedział też, że – pod warunkiem przestrzegania pewnych zasad – może katolik funkcjonować w kapitalizmie.

Pojęcie „trzeciej drogi” zaś jest pewnym nieporozumieniem. Zakłada bowiem, że można utworzyć coś pośredniego między kapitalizmem a komunizmem. Opiera się również na błędzie, jakoby Bóg potępiał kapitalizm.

Słuchając wywodów „trzeciodrogowców” można wywnioskować, że to, co oni proponują, to zwykły socjalizm z niezwykle rozbudowaną biurokracją i skomplikowanym prawem, a nawet ideą. Idealistyczne wizje niemogące spełnić się w rzeczywistości, choć brzmią może i zachęcająco, prowadzą do dyskryminacji, niejasności, tworzą pole do nadużyć i defraudacji.

Dlaczego bowiem własność firmy, która powstała poprzez ryzyko przedsiębiorcy, ma nagle przechodzić w ręce pracowników? Dlaczego państwo ma regulować, kto ile będzie otrzymywał z czyjejś pracy? Poza żądzą odbierania komuś czyjejś własności i emocji tłumu, nie ma na to żadnej sensownej odpowiedzi.

Trzecia droga, aby odróżnić się od „zwykłego” socjalizmu, dodaje wiele zastrzeżeń do swojej teorii. W praktyce oznacza to, że prawo byłoby niezwykle skomplikowane i niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka. Nie ułatwiłoby mu to funkcjonowania, wzmocniłoby zaś pozycję firm i osób żyjących na wyższym poziomie finansowym. Ich bowiem stać na speców od prawa, którzy zastrzegą, co wolno a czego nie.

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to powoływanie się na Boga i katolicką naukę społeczną, której wyraźnie zwolennicy trzeciej drogi nie znają. Każdy wykładowca uczący o katolickiej nauce społecznej powie jasno, być może na pierwszych nawet zajęciach: KNS to nie jest trzecia droga.

Zastanawia jednak, dlaczego encykliki są aż tak niepopularne wśród ludzi? Czemu ludzie nie wiedzą, przez co dają się cały czas nabierać na przeróżne hasła, natomiast wiedzą, kiedy proboszcz ma urodziny albo znają mnóstwo historii o św. Janie Pawle II? Czy biskupi nie zawalili sprawy, spłycając wiarę do anegdotek o papieżu, kremówkach i chwaleniu się, że gdzieś kiedyś widziało się „papieża-Polaka”?

Warto by było powrócić do tego, co papieże wyłożyli już ponad 100 lat temu. Ocaliłoby to wiele dusz od odejścia w bezbożne ideologie poprzez nie tylko ostrzeżenie, ale także wskazanie błędów ideologii i konsekwencji z niej wynikających.

Jerzy Kopanek

Tekst ukazał się w czwartym numerze czasopisma „Rycerstwo” (listopad 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.gazetarycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.