Warstwa symboliczna w polskiej husarii

pixabay

Od pewnego czasu w przestrzeni publicznej nastąpił zwrot w zakresie zainteresowania polską historią oraz symbolami narodowymi, podkreślającymi ważne dla naszego kraju wydarzenia, zjawiska czy elementy życia naszych przodków. Niewątpliwe, na fali tego  zainteresowania, sporą estymą cieszy się staropolska formacja zbrojna – husaria. Zarówno jej wygląd, sposób walki jak i inne czynniki z nią związane, mają znaczenie symboliczne, które dzisiaj wykorzystuje się jako pewną formę propagowania polskości. Na początek warto zauważyć, że formacja ta nie została wymyślona przez Polaków. Jej wzorzec przeniknął do naszego kraju za pośrednictwem Węgier z Serbii.

Z ziemi serbskiej do Polski

Serbska jazda zwana, na rodzimym gruncie „Racami”,  dotarła na teren Rzeczpospolitej w XVI w. Początkowo jej wizerunek różnił się zdecydowanie od tego, który znamy z jego licznych wyobrażeń w kulturze masowej, będących w powszechnym obiegu. Była to lekka jazda kopijnicza, nie posiadająca uzbrojenia ochronnego, za wyjątkiem charakterystycznej tarczy, która niekiedy posiadały specjalne wcięcie, ułatwiające trzymanie kopii. Genezy nazwy można byłoby doszukiwać się w języku serbskim, gdzie usar lub gusar, oznaczał konnego rycerza, lub też węgierskim, gdzie wyraz huszár, jest zbitką dwóch słów – husz oznaczającego dwadzieścia i ar, tłumaczone jako lenno lub dobra ziemskie. Serbska formacja, zarówno w Rzeczpospolitej, jak i w Księstwie Siedmiogrodu (dawna nazwa Węgier), została włączona w skład wojska. Jednakże drogi jej ewolucji poszły w tych krajach odmiennymi ścieżkami. Na Węgrzech, utrzymano jej pierwotny charakter jako jazdy bez uzbrojenia ochronnego czyli kawalerii lekkiej – huzarów. W Rzeczpospolitej zachodziły natomiast przemiany, które nadały husarii charakter ciężkiej jazdy przełamującej.

W momencie pojawienie się jej w polskiej armii, dominującą rolę odgrywała ciężka jazda kopijnicza, będąca bezpośrednim kontynuatorem średniowiecznego rycerstwa, która atakowała w szarży, będąc jednocześnie wspieraną przez inne lżejsze formacje, w tym husarię. Niestety konieczność redukcji uzbrojenia ochronnego oraz upowszechnienie broni palnej i artylerii wymogły na armii Rzeczpospolitej dostosowanie jej do nowych czasów i metod prowadzenia walki zbrojnej. Pozbyto się zatem ciężkozbrojnych kopijników a na ich miejsce wprowadzono husarię, dodając jej uzbrojenie ochronne, ale zachowując równowagę między zaletami tegoż uzbrojenia a jego wadami.

Od tej pory to husaria stanowiła główną siłę uderzeniową polskiej i litewskiej kawalerii, stając się jazdą wyspecjalizowaną, która przejęła tradycje walki średniowiecznego rycerstwa. Rolę tę spełniała aż do początku XVIII w., kiedy to armię Rzeczpospolitej dotknął kryzys, zaś skrzydlaci jeźdźcy utracili swe bojowe znaczenie.

muzea.malopolska.pl

Rycerz do orła upodobnion będzie

Najbardziej charakterystycznym znakiem rozpoznawczym husarii było jej uzbrojenie a w szczególności zbroja. Jej wygląd ewoluował przez lata i różnił się w zależności od okresu, w którym występował. Była ona dość kosztowną inwestycją, dlatego też stopień jej wykonania różnił się w zależności od poziomu zamożności danego żołnierza, który się nią posługiwał. Niemniej zbroja husarska posiadała wiele elementów symbolicznych, ewidentnie nawiązujących do polskiej tradycji.

Po pierwsze wygląd jej przywodził na myśl orła, czyli ptaka występującego w godle narodowym. Największy wpływ na to miały skrzydła, mocowane początkowo do siodła, a następnie do naplecznika kirysu. Naukowcy spierają się co do ich przydatności, na polu bitwy. Dyskusje dotyczyły tego, czy ich rola ograniczała się jedynie do wizualnej strony, czy miały też większe znaczenie praktyczne. To, że mogły wzbudzać hałas, który płoszył konie przeciwnika, należałoby schować między bajki. W obliczu zgiełku bitewnego, chrzęstu zbroi i broni białej, wystrzałów broni palnej i huku armat, raczej nie miało to większego znaczenia. Ewentualnym praktycznym skutkiem, było wywołanie złudzenia, iż chorągiew jest liczebnie większa niż w rzeczywistości była. Innym czynnikiem praktycznym, mogła być podnoszona przez niektórych badaczy, funkcja zabezpieczająca, przed pochwyceniem na arkan przez Tatarów. Najważniejszy jest tu jednak wymiar symboliczny i nawiązanie poprzez niego do szlachetnego ptaka występującego w herbie Korony Królestwa Polskiego.

Innym elementem dekoracyjnym były zakładane przez starszyznę husarską oraz co niektórych bogatszych towarzyszy skór wilczych, lamparcich i tygrysich. W tym przypadku było to nawiązanie do wzorów orientalnych i podkreślenie splendoru oraz prestiżu wspomnianej formacji, co zauważył francuski dworzanin Jana Kazimierza i Marii Ludwiki, Francois Daleyrac w swojej „Historii Wojny Wiedeńskiej”: Nadto wszystko przepasani bywają przez ramiona, lub w pokryciu skórą wielką Tygrysa albo Lamparta, modą Rycerską akomodowaną. Co takiemu żołnierzowi, nad samo podziwienie, piękny bardzo czyni ornament.  Jednakże były to elementy …pióra i inne ozdoby dla okazałości i postrachu nieprzyjaciela…, które husarze używali …zależnie od upodobania każdego…

Pancerz, oprócz zapewnienia ochrony użytkownikowi, zawierał kilka bardzo istotnych elementów. Na lewej piersi znajdował się emblemat Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej otoczonej promieniami, świadczący o przywiązywaniu dużej wagi do religii katolickiej, a także zawierzeniu się pod obronę Matki Boskiej, by chroniła ona rycerza w trudnych chwilach. Na prawej widniał tzw. krzyż kawalerski, będący znakiem stanu rycerskiego, za którego kontynuatora uważała się szlachta. Pod pancerzem znajdował się typowy strój szlachecki złożony z żupana, kontusza, spodni i butów z wysoką cholewą. Co ciekawe, karmazynowy kolor kontusza również nawiązywał do barw narodowych.

Jeśli chodzi o uzbrojenie zaczepne, w dwóch przypadkach można zauważyć pewien przekaz symboliczny. W pierwszym przypadku jest to bez wątpienia szabla, szczególnie jej polska odmiana zwana czarną, a przez bronioznawców ochrzczona mianem polskiej szabli husarskiej. Szabla była symbolem nie tylko polskiego szlachcica-sarmaty, ale dodatkowo, w przypadku czarnej szabli, zauważalna była doskonałość jej formy, co też skłoniło bronioznawców do ochrzczenia jej mianem husarskiej. Podkreślono w ten sposób jej niezwykłe walory, którymi cechowała się również wspomniana jazda.

Głownia szabli zawierała często również inskrypcje zdobiące, najczęściej te o charakterze religijnym jak np. Pan Bóg Nadzieja Moja; Jezus Maria Józef; Za wiarę chrześcijańską; W imię Ojca i Syna; Gdy mnie jakaś ściśnie trwoga o ratuj mnie Matko Boga; czy te będące hołdem dla danego króla oraz napisy okazyjne, jak choćby krótkie wiersze związane z działaniami zbrojnymi, czy też inne napisy zależne od właściciela.

Podstawowe znaczenie bojowe miała natomiast kopia husarska. To dzięki niej możliwe było wykonanie szarży husarskiej, czyli faktycznie najważniejszej czynności taktycznej podczas każdej bitwy z udziałem ówczesnego wojska polskiego. Mierzyła ona od 4,5 w porywach nawet do 6 metrów. Wydrążona w środku, była przedmiotem jednorazowego użytku, co też zmuszało husarza do posiadania kilku sztuk. W miejscu gdzie drzewce łączyło się z grotem, umieszczano niewielki proporczyk, na którym najczęściej umieszczano herb państwowy, ziemi, województwa czy powiatu ale także i inne motywy. Ich praktyczne znaczenie ograniczało się do roli identyfikującej husarzy na polu walki, dzięki czemu można było rozróżniać poszczególne oddziały oraz powodowało efekt psychologiczny w postaci dekoncentracji przeciwnika.

Wymienione elementy uzbrojenia, najdobitniej świadczą o pewnym przesłaniu ideowym, które niosła ze sobą jedna z najbardziej charakterystycznych formacji wojska polskiego.

Husaria w opinii ówczesnych

Na początku XVII wieku Szwecja szykowała się do wojny o Inflanty. Chcąc uzyskać jak najlepszą efektywność własnej armii, król Karol IX sprowadził na swój dwór ludzi mających zreformować wojsko szwedzkie według prawideł nowoczesnej, zachodnioeuropejskiej sztuki wojennej. Takim ekspertem był Jan von Nassau, holenderski ekspert wojskowy, którego zadaniem była reforma piechoty i jazdy. Polską kawalerię walczącą w starym stylu na początku lekceważono. Uważano, że nie dotrzyma ona kroku nowoczesnej armii przemodelowanej wedle najnowszych prawideł.

Rzeczywistość okazała się jednak zgoła inna. W kilku pierwszych potyczkach pod Kockenhausen i Rewlem polska jazda dosłownie wgniotła w ziemię armię szwedzką zbudowaną według wskazówek von Nassau. Ostateczną klęskę poniosła ona w 1605 r., kiedy to husaria odniosła jedno ze swoich największych zwycięstw, pokonując ją pod Kricholmem. Reformy von Nassau choć skuteczne w Zjednoczonym Królestwie Niderlandów, Szwedom nie przyniosły równie owocnych rezultatów. Wpływ na to miał krótki okres czasu, jakim dysponował holenderski innowator na wprowadzenie wszystkich koniecznych rozwiązań. Nie zmienia to jednak faktu, że Szwedzi ponieśli druzgocącą porażkę, i na otrząśnięcie się z niej będą potrzebowali aż 21 lat i zmianę króla.

Tymczasem podczas swojej podróży po Europie w 1624 r., królewicz Władysław Waza wraz ze Stanisławem Pacem mieli okazję przyglądać się oblężeniu Bredy przez Hiszpanów. W krótkiej wymianie zdań z dowódcą hiszpańskim Ambrosio Spinolą, wykazali mu jak bardzo myli się mówiąc o wyższości karakolu nad taktyką jazdy polskiej. Jako przykład podawali właśnie zwycięstwa inflanckie.

Cudzoziemcy widzieli w husarii jedną z najpiękniejszych i najdostojniejszych jazd jakie można sobie wyobrazić. O niezwykłej fantazji Polaków i ich oryginalnej kawalerii pisali: poseł francuski Karol Ogier, sycyliski literat Sebastian Cefali, mołdawski szlachcic Miron Costin, francuski inżynier Philippe Dupont, toskański sekretarz króla Jana III Cosimo Brunetti i wielu, wielu innych. Gaspar de Tende, francuski dworzanin Jana Kazimierza o husarii napisał: W sumie można powiedzieć, że jest to najpiękniejsza i najlepsza kawaleria świata, a byłaby niezwyciężona, gdyby była bardziej zdyscyplinowana i lepiej opłacana. Podobne odczucia, lecz nieco bardziej osobiste, wyraził Laurence Hayde, angielski poseł króla Karola II Stuarta pisząc: To wojsko było najpiękniejszym widokiem, jaki zobaczyłem od czasu przybycia do Polski. Cytowany już wcześniej w artykule Francois Daleyrac porównał z kolei husarię do najbardziej elitarnej jednostki wojskowej Francji – gwardii królewskiej. A i tutaj zaznaczył, że są to bodaj najprzedniejsi kawalerowie w całej Europie.

Polacy również często pisali o husarii w swoich diariuszach i pamiętnikach, była jednak ona dla nich czymś oczywistym i stanowiła powód do dumy. Jędrzej Kitowicz w swoim „Opisie obyczajów za panowania Augusta III” z uczuciem tęsknoty wspominał czasy potęgi jazdy polskiej, wielkich zwycięstw husarii i jej skuteczności. Były to opinie wyrażone pod wpływem sytuacji, jaka miała miejsce w XVIII w., a mianowicie poważnego kryzysu w armii.

Czytając relacje zawarte we wszelkiego rodzaju źródłach historycznych trudno nie odnieść wrażenia, że jazda husarska, była traktowana jako symbol nie tylko polskiego wojska, ale również całego kraju, symbolizując jego potęgę i siłę.

Husarz dziś i jutro

Nie tylko dawniej husaria budziła silne zaciekawienie i zainteresowanie. Współcześnie jej wizerunek pojawia się, najczęściej symbolicznie, jako logo wielu przedsięwzięć oraz instytucji – zarówno prywatnych jak i państwowych – na różnego rodzaju produktach oraz w branży tekstylnej, gdzie pojawia się jako motyw główny i nieodłączny element odzieży patriotycznej.

Dla przykładu szyszak husarski stanowi logo Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, skrzydła husarskie pojawiają się zarówno w logo Muzeum Historii Polski jak i na etykiecie piwa Warka. Istnieje również sieć hoteli i stacji benzynowych, które firmuje logo z husarzem, niestety błędnie podpisane nazwą huzar. Otóż jak wspomniano przy okazji pochodzenia opisywanej w artykule kawalerii, huzarzy to formacja, która funkcjonowała na Węgrzech i miała charakter lekki. W Polsce również tego typu jednostki występowały, natomiast dopiero w dobie Księstwa Warszawskiego. Poza tym ich wizerunek, zdecydowanie różnił się od tego, którym charakteryzowała się husaria.

Jako ciekawostkę, trzeba natomiast wspomnieć o tym, że firma Arrinera Automotiv rozpoczęła pracę nad modelem samochodu sportowego, którego nazwa ma brzmieć Arrinera Hussarya, będąca hołdem dla tej fascynującej staropolskiej formacji wojskowej.

Ciężko jest tak w kilku zdaniach podsumować kilkusetletnią tradycję jednej z najciekawszych i najważniejszych formacji wojskowych w historii polskiej wojskowości. Na pewno warto spojrzeć na nią jako na pewien bardzo ważny element naszego dziedzictwa kulturowego. Poprzez swoje elementy podkreślające np. przywiązanie do religii, etosu rycerskiego, barw narodowych, czy symboli, staje się niejako bardzo ważną częścią składową formującej się na nowo polskiej tożsamości. Powyższy artykuł miał być nie tyle kolejnym opisem husarii, znanej z licznych opracowań naukowych lub popularnonaukowych, ale wyszczególnieniem pewnych elementów, na które można było nie zwrócić większej uwagi przy opisywaniu husarii jako całości i jej umiejscowienia w polskim systemie wojskowym. A warto jest się im przyjrzeć, gdyż dzięki nim widoczne jest patriotyczne przesłanie, które do dzisiaj jest wykorzystywane jako symbol polskiej tradycji narodowej.

Bartosz Staręgowski

Tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.