Wolność czy solidaryzm

fb.com/AntykomunaBDG

Na początku lutego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbyło się sympozjum, w którym wzięli udział m.in. Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński. Przekaz większości mediów prorządowych oraz prawicowych ukazał przemowę tychże jako coś pozytywnego. A ja w tym widzę – oczywiście pod względem gospodarczym – bolszewizm, w najlepszym przypadku faszyzm.

Podkreślam – mówię wyłącznie o kwestii podejścia do własności i gospodarki. Gdy ktoś mówi o „budowaniu obozów” czy „rozstrzeliwaniu ludzi” przez obecną władzę, sam kogoś takiego wyśmiewam. Pod kątem gospodarczym jednak widzimy wyraźnie tendencje jeszcze bardziej centralistyczne, niż miało to miejsce wcześniej.

To, co uderza najbardziej, to słowa Jarosława Kaczyńskiego nakazujące „zdać sobie sprawę” z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod w uwagę. Jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, to znaczy, że się po prostu do tego nie nadaje. […] Jeżeli ktoś we współczesnej Europie, współczesnej Polsce nie jest w stanie działać efektywnie, jeżeli te ograniczenia nie będą odrzucone, to po prostu powinien zająć się czymś innym. Te słowa zostały ukazane jako coś pozytywnego. Wtórował mu minister Morawiecki twierdząc, że każdy minister finansów i każdy minister rozwoju wie, że bez wsparcia państwa firmy nigdy nie będą mogły rozwinąć skrzydeł. Wcześniej zapowiedział, że stawiamy na rewolucję. Na rewolucję solidarnościową.

Jasno widzimy, że państwo zamierza ingerować w sprawy, które do państwa nie należą. Zgodnie z katolicką nauką społeczną i zasadą pomocniczości, rząd nie powinien wchodzić tam, gdzie społeczeństwo radzi sobie samo. Prezes jednak uważa inaczej. Do państwa należy to, żeby ten rozwój był możliwie sprawiedliwy, by nie prowadził do zbyt wielkich różnic społecznych, by korzyści z niego odczuwały wszystkie większe grupy społeczne, wszyscy, którzy pracują. Natomiast do przedsiębiorców – i to jest ich ogromna odpowiedzialność – należy to wszystko, co jest potrzebne, by ten rozwój następował – przekonywał Jarosław Kaczyński.

Katolickiej nauce społecznej sprzeciwia się m.in. faszyzm. I raz jeszcze podkreślam – nie chodzi o narodowy socjalizm. Faszyzm zaś to – najprościej mówiąc – sojusz państwa z korporacjami. Najważniejszą rolę odgrywają wielkie przedsiębiorstwa z dużym udziałem państwa. Mały i średni biznes może istnieć, o ile spełnia narzucane odgórnie przepisy. Słowa Jarosława Kaczyńskiego bardzo podchodzą pod ten opis. Co niezwykle ciekawe, zasady panujące obecnie w Unii Europejskiej również podlegają pod faszystowski model.

Marzy mi się wolny od socjalistycznych czy innych ideologicznych wymysłów kraj. Ale czy w epoce miernot, przeciętniactwa i bezrefleksyjnego podążania za tą czy inną partią jest możliwe, byśmy tego doczekali?

Dominik Cwikła

Tekst ukazał się w trzecim numerze czasopisma „Rycerstwo” (maj 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.rycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.