Zanim nastąpił Wołyń, nastąpił „Miecz”

twitter.com/JessiArabou

Przewrotnie zacznę w ten sposób, bowiem ludobójstwo Asyryjczyków ma wiele wspólnego z tym, co my przeżyliśmy prawie 30 lat później. Wielkie szaleństwo nienawiści połączone z okrucieństwem i chęcią zadawania cierpienia doczekało się najpierw dziesiątek lat zapomnienia, by potem okryte zostało milczeniem z przyczyn politycznych.

Asyryjczycy nazywają ten okres „Seyfo”, czyli „Mieczem” lub „Czasem miecza”. Wymordowano wówczas w brutalny sposób co najmniej połowę populacji asyryjskiej.

Chrześcijańskie tereny

Region Bliskiego Wschodu kojarzy się nam z islamem, ale jest to skojarzenie błędne i płytkie. Bliski Wschód to kolebka chrześcijaństwa. Gdy islam dopiero powstawał, to chrześcijanie panowali nad ziemiami od współczesnej Palestyny przez Syrię, Jordanię czy Irak. Chrześcijańskiej wiary nie było jedynie wśród żyjących z dala od miast prymitywnych plemion koczowniczych. Podbój ziem przez Arabów w początkowym okresie islamu – wbrew popularnym obecnie mitom – wiele nie zmienił w tej kwestii. Co prawda konwertyci na islam cieszyli się pewnymi przywilejami, jednak islamizacja ludów na Bliskim Wschodzie zabrała wiele czasu. Chrześcijanie wciąż mogli względnie bezpiecznie żyć na tych ziemiach.

Agresywna islamizacja i mordowanie „niewiernych” rozpoczęło się wraz z przybyciem Turków Seldżuckich, którzy przynieśli agresywną wersję islamu, zezwalającą nawet na wybijanie tych umiarkowanych współwyznawców.

Mimo to, chrześcijanie przetrwali w niemałej części do XX wieku. W ostatnich wiekach zdarzały się czystki i morderstwa na większą skalę, ale nic nie przebiło dotychczas tego, co wydarzyło się podczas I wojny światowej.

Wielka Turcja

Ruch Młodoturecki dążył do jednolitego narodowo i kulturowo państwa. Społeczności Ormian, Greków Pontyjskich czy Asyryjczyków, którzy nie tylko zachowywali odrębność kulturową, ale przede wszystkim religijną, było zupełnie nie na rękę zwolennikom odrodzenia upadającego imperium. Zbliżającą się wojnę postanowiono więc wykorzystać do „ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijańskiej” na podległych sobie ziemiach.

Jeśli chodzi o Asyryjczyków, zamieszkiwali oni ziemie leżące na terenach współczesnej północno-wschodniej Syrii, północnego Iraku (ze znacznym przedstawicielstwem w Mosulu) oraz południowo-wschodniej Turcji.

Ludobójstwo

Zanim jeszcze wybuchła wojna, zaczęto brać mężczyzn na przymusowe roboty. Rzekomo chodziło o budowę dróg i inne prace fizyczne. W praktyce mężczyzn wywlekano na pustynię, gdzie kazano wykonywać katorżniczą pracę fizyczną przy minimalnym, a nawet zerowym zapasie wody i żywności. A brak wody na terenach pustynnych  oznacza szybką śmierć. Tych, którzy przetrwali, rozstrzeliwano. Gdy pozbyto się mężczyzn, do wiosek wpuszczano wojsko, które nadzorowało wcześniej robotników, gdzie dokonywano gwałtów i grabieży na chrześcijańskich kobietach. Następnie wszystkich zabijano – starców, kobiety i dzieci.

W większych miastach dochodziło do starć wojska z chrześcijanami. Wówczas to Mosul spłynął gęsto krwią chrześcijan…

Gdy wybuchła wojna, zaczęto na jeszcze większą skalę – pod pretekstem poboru – zabierać mężczyzn, by ich zamordować. Potem wchodziło wojsko i tak dalej.

Asyryjczycy jednak zorientowali się, co się dzieje. Prosili lokalnych przedstawicieli władz o ochronę. Ci wysyłali wówczas wojsko rzekomo do ochrony, które – jak się okazywało – współpracowało z dotychczasowymi oprawcami.

Inną metodą były tzw. marsze śmierci. Ofiary zabierano pod wojskową eskortą do rzekomych miejsc schronienia, które nie istniały. Albo padali na pustyni z wycieńczenia, albo na pustyni zabierało się za nich wojsko.

Ciekawe, że nie mówi się – z przyczyn politycznych – o Kurdach, którzy – niczym Ukraińcy na Wołyniu – zdradziecko przypuszczali ataki na wsie i dokonywali mordów i plądrowania na najsłabszych. Stosowali przy tym wyjątkowo okrutne metody zadawania śmiertelnych cierpień, np. zamknięcie w kościele chrześcijańskich mieszkańców wsi, zablokowanie wszelkich drzwi i okien, a następnie podpalenie. Stosowano także – znane nam z ukraińskiej „odwagi” – tępe narzędzia, którymi bito kobiety i dzieci, wyrywano organy wewnętrzne, etc. Do dnia dzisiejszego Kurd kojarzy się Asyryjczykom z największą podłością.

Istnieje wiele poszlak, że władza wiedziała o współudziale Kurdów w ludobójstwie asyryjskich chrześcijan. Mimo tego nie tylko nic nie zrobiła, ale wręcz wspierała ich działania.

Co również ciekawe, duży udział w ratowaniu ocalałych chrześcijańskich Asyryjczyków mieli jazydzi – Kurdowie, którzy wyznają religię synkretyczną złożoną z kilku różnych religii.

Milczenie trwa nadal

O tym ludobójstwie nie wolno mówić. W Turcji Erdogana do dnia dzisiejszego neguje się fakt ludobójstwa, zaś za mówienie o tym można trafić do więzienia. Do dwóch lat.

Asyryjczycy mają też jeszcze jedną krzywdę – ich holokaust jest często traktowany jako część ludbójstwa Ormian. Sami Asyryjczycy – słusznie – uważają, że holokaust ich narodu był oddzielną kwestię. Wymordowano zresztą wówczas co najmniej 750 tys. Asyryjczyków! Warto też dodać, że – choć na o wiele mniejszą skalę – Asyryjczycy byli eksterminowani już w XIX wieku.

Tak jak o Wołyniu, o tym ludobójstwie nie wolno mówić. Tak jak na Wołyniu, ludność polska została zdziesiątkowana w niezwykle brutalny sposób i ciężko obecnie znaleźć na tych ziemiach rdzennych mieszkańców – Asyryjczycy rozproszyli się po Europie i Australii, zaś Polacy, którzy przetrwali rzeź, zostali przeniesieni na obecny Dolny Śląsk. Tak Wołyń jak i „Seyfo”, czyli „Miecz” (jak mówią o tym ocaleńcy z tamtego okresu) są tematami bardzo nie na rękę w obecnej sytuacji politycznej.

O Wołyniu jednak świat coś usłyszał. My, Polacy, wiemy wiele. A o ludobójstwie Asyryjczyków – do tej pory cisza. Świadczy o tym chociażby bezkrytyczne spojrzenie opinii publicznej na Kurdów walczących z Państwem Islamskim, których jednoznacznie oceniono jako „bohaterów”. A tacy z nich bohaterowie, jak z UPA byli dzielni żołnierze.

„Seyfo” to jedno z czterech ludobójstw – oprócz Wandei dokonanej przez Francję, Wołynia dokonanego przez Ukraińców oraz Katynia dokonanego przez sowietów (choć niegdyś głośnego na świecie) – o którym nie wolno mówić z przyczyn politycznych. Aby „nie drażnić”, „nie rozdrapywać starych ran”, etc. A ja mówię: pamiętajmy. Tylko na prawdzie można budować przyszłość opartą na sprawiedliwości i pokoju. Próba ukrywania takich rzeczy – pomijając już kwestię totalnej niesprawiedliwości – musi doprowadzić do kolejnych konfliktów, zemsty i zła. Musimy pamiętać o zbrodniach muzułmańskich Turków i Kurdów na niewinnych Asyryjczykach, których wymordowano tylko za to, że byli chrześcijanami.

Dominik Cwikła

Wikimedia Commons

Tekst ukazał się w czwartym numerze czasopisma „Rycerstwo” (listopad 2017). Cały magazyn można odnaleźć TUTAJ.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk gdziekolwiek indziej dozwolony pod warunkiem dokładnego i całkowitego przekopiowania tekstu, podania autora,  dodania adnotacji o źródle tekstu, wymogach przedruku oraz dodania aktywnego linka do tego posta. W przypadku przedruku do czasopisma, prosimy o podanie domeny www.gazetarycerstwo.pl zamiast aktywnego linka. W każdym innym przypadku należy kontaktować się z Wydawcą.